czwartek, 1 stycznia 2015

Włoska robota.


"Kupiec wenecki" Szekspira w reż. Aldony Figury, w Teatrze Dramatycznym w Warszawie. 

Nie jest to współcześnie najpopularniejsza sztuka Szekspira, między innymi dlatego, że tematem głównym spektaklu jest skrajny antysemityzm. Autor sztuki nie wahał się, po której stronie stanąć, oczywiście po stronie szlachetnie urodzonych Włochów, którzy pod koniec przedstawienia z zimną krwią mordują Żyda-lichwiarza, co nie przeszkodziło im później świętować happy end-u, czyli podwójnego ślubu oraz przyjąć błogosławieństwa, którego udzielił Antonio (Zdzisław Wardejn).

Aldona Figura (reżyseria) ograniczyła się do przedstawienia prostej fabuły tego dramatu. Nie dokonała żadnej reżyserskiej interpretacji, w konsekwencji oglądałem sztywne i akademickie wykonanie. Reżyserka nie odcisnęła na tym przedstawieniu własnej pieczęci. Aktorzy grali przechadzając się po scenie, brak było koncepcji ruchu scenicznego, a sztuka była monotonna i jednostajna, co nużyło widzów.

mat.Teatru Dramatycznego
Na tym tle bardzo dobrze wypadła dwójka artystów. Lichwiarza, Żyda Shylocka znakomicie zagrał Andrzej Blumenfeld. Artysta pokazał pełen profesjonalizm, świetnie akcentował swoje kwestie, posiadł sztukę emisji głosu, dykcji i mimiki w najwyższym stopniu. Widzowie dzięki temu rozumieli i czuli wszystko, co miał do przekazania, czego nie da się powiedzieć o pozostałych artystach będących tego dnia na scenie.

Kolejnym jasnym punktem tej inscenizacji była rola Porcji zagrana przez Martynę Kowalik. Artystka świetnie wydobyła wszystko, co było tylko możliwe z postaci posłusznej woli ojca, dobrej córki. Przy okazji zaprezentowała wdzięk i urodę, które rozjaśniły ten w istocie nie komediowy, a smutny spektakl, któremu nie pomogła również scenografia (Aneta Suskiewicz).

Dekoracje przeniosły widza w metaloplastyczny, postindustrialny krajobraz, który z braku wizji interpretacyjnej nie mógł wesprzeć inscenizacji, nie kojarzył się też z Wenecją, ani z czasami autora sztuki.

Jednym z podstawowych zarzutów formułowanych przez Szekspira w stosunku do Żyda było pożyczanie pieniędzy na procent. Istotnie, w tamtych czasach było to grzeszne i mocno na cenzurowanym. (więcej o tym: "Kuchennymi schodami i za pieniądze" ). Teraz, nie jest to już argument, który rozumieją widzowie teatralni bombardowani codziennie reklamami firm pożyczkowych umieszczanymi o zgrozo, w państwowej telewizji (!). Czyż realizująca misję publiczną telewizja nie powinna umieszczać tam zamiast tych reklam programów edukacyjnych uczących rozsądnego oszczędzania?

I proszę, w nieświadomy sposób przeskoczyłem do dyskusji o współczesności, dając nie- spodziewany dowód na nieprzemijający geniusz mistrza ze Stratfordu. 

Kurzy się!


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz