wtorek, 12 stycznia 2016

Z Respektem do klasyki

Ubiegły rok w Warszawie obrodził inscenizacjami polskiej klasyki, stąd okazja, żeby wybrać się tym razem do Teatru Współczesnego, aby zobaczyć sztukę Niepoprawni (Fantazy) Juliusza Słowackiego w reżyserii Macieja Englerta. Reżyser przygotował rzetelną, wierną oryginałowi inscenizację. Spektakl trwał blisko trzy godziny, ale nie dłużył się widzom, którzy nagrodzili artystów na koniec rzęsistymi brawami. Decyzja reżysera, aby użyć tytułu sztuki z pierwszego wystawienia w 1867 roku w Stanisławowie nie była przypadkowa. Spektakl pięknie pokazał ponadczasową mieszankę ludzkich dobrych i złych cech: szlachetności, wyrachowania, poświęcenia, bojaźni, szczerości, obłudy, a także krzepiącej wiary w możliwość pozytywnej przemiany człowieka.

fot. Magda Hueckel
W pierwszej części widzowie zobaczyli wyśmienitą komedię ozdobioną kilkoma świetnymi kreacjami. Mam tu na myśli przede wszystkim znakomitego Krzysztofa Wakulińskiego (Hrabia Respekt), który zademonstrował doskonałą dyspozycję. Wakuliński świetnie interpretował tekst, zmieniał modulację głosu, różnicował tempo wypowiedzi, a także pokazał świadomą mimikę, świetną grę ciałem i odpowiedni ruch sceniczny. Widzowie delektowali się wykreowaną przez artystę postacią Hrabiego. Warta wspomnienia była także gorzko-śmieszna w wykonaniu Damiana Damięckiego, epizodyczna rola Starego Hrabiego. Z artystów młodszego pokolenia z pewnością należy wyróżnić Ewę Porębską (Stella), która bezpretensjonalnie i z dużym wdziękiem zagrała postać młodszej córki Respekta.

fot. Magda Hueckel
Kolejne sceny to popis Janusza Michałowskiego w roli majora Wołdemara Hawryłowicza, który budował tę postać oszczędnie, ale w sposób, który potrafił natychmiast ogniskować uwagę widzów. Michałowski wiarygodnie i wzruszająco przedstawił dramatyczną postać Dekabrysty, który przez całe życie nie mógł pogodzić się z zaniechaniem walki na placu Senackim w Petersburgu w grudniowy dzień 1825 roku. To zaniechanie zadecydowało nie tylko o jego dalszym życiu, ale w jego mniemaniu, nawet o bycie całej Rosji. Artystom pomogła rozbudowana scenografia przygotowana przez Marcina Stajewskiego, który wykorzystał do ostatniego centymetra powierzchnię stosunkowo niewielkiej sceny i widowni Teatru Współczesnego. Całość została zilustrowana lapidarną, ale świetnie dopasowaną do sztuki muzyką Zygmunta Koniecznego.  

Maciej Englert przygotował klasyczną wersję przedstawienia, co spotkało się z aprobatą i akceptacją widowni. Tytuł przedstawienia odzwierciedlił główne przesłanie tej inscenizacji, czyli pokazanie stale odnajdywanych w każdym pokoleniu, ludzkich przywar i zalet. Reżyser skoncentrował się bardziej na wychwyceniu rzeczy ponadczasowych niż na opowiadaniu komediowych historii. Maciej Englert nie udziwnił spektaklu, a jednak przedstawienie osiągnęło powodzenie i mogło się podobać, co tylko potwierdziło możliwość klasycznej, ale jednak współczesnej, interpretacyjnej wieloznaczności doskonałego dzieła Juliusza Słowackiego.

Niepoprawni lub Fantazy to wybitny komediodramat romantyczny, który nie miał ostatnio szczęścia do zbyt wielu realizacji, ale teraz w Warszawie jest unikalna szansa, aby porównać dwie artystyczne wizje tej samej sztuki: wizję Macieja Englerta i Michała Zadary, który zrealizował spektakl w Teatrze Powszechnym w Warszawie. (Sprawdź mój tekst:  „Tu leży pies pogrzebany”).


Kurzy się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz