sobota, 12 kwietnia 2014

Transsyberyjskim ekspresem ku człowieczeństwu: "Lód" teatru Provisorium z Centrum Kultury w Lublinie na 34 WST

Janusz Opryński wykonał tytaniczną pracę przygotowując adaptację sceniczną epopei Jacka Dukaja „Lód”. Z uwagi na objętość powieści reżyser dokonał selekcji wątków, a i tak w efekcie tego wyboru powstała inscenizacja, która trwa grubo ponad trzy godziny. Scenografia została przygotowana w sposób bardzo pomysłowy i oszczędny. (Justyna Łagowska) Układ wózków pozwalał imitować ruch, a także wnętrza transsyberyjskiego ekspresu. Godne uwagi były też użyte w przedstawieniu kapitalne rekwizyty (Waldemar Brysiak) przy pomocy których dosłownie szalał na scenie Łukasz Lewandowski (Nikola Tesla) tworząc oryginalną kreację genialnego wynalazcy i wizjonera.

Pierwsza część sztuki była znakomita. Wartka narracja, świetna, brawurowa gra aktorska. Sceny, które były rozgrywane w trójkącie:  Łukasz Lewandowski, Eliza Borowska (Christine Filipov) i Sławomir Grzymkowski (Benedykt Gierosławski), który stworzył w całym przedstawieniu wybitną kreację godne były pokazania w najlepszym kabarecie.

Główny bohater podczas podróży, pod wpływem różnorakich zdarzeń i spotykanych kolejno ludzi, zmieniał się z karciarza i lekkoducha w człowieka poszukującego. Poszukującego dosłownie, gdyż chciał odnaleźć swojego ojca, ale również poszukującego Ojca w sensie transcendentalnym. Można powiedzieć, że ta transsyberyjska podróż ukształtowała go. Stawał się na oczach widzów wrażliwym, prawdziwym człowiekiem.

Druga część przedstawienia była inna, bardziej uduchowiona i pełna symbolicznych znaczeń. Twórcy spektaklu postawili szereg pytań dotyczących Rosji, a także Polaków, zarówno potomków zesłańców żyjących na Syberii i tych znad Wisły. Konotacje polityczne i analiza relacji Polski i Rosji na szczęście nie wysunęły się na pierwszy plan. Oto nie trzeba było się „martwić”, gdyż współczesne wydarzenia na Krymie i tak samodzielnie dopisały nowy kontekst do tej sztuki. Twórcy skoncentrowali się na indywidualnych przeżyciach duchowych bohatera i dzięki temu inscenizacja zachowała wysoki, artystyczny poziom bez taniej dydaktyki. Przedstawienie było dokładnie zaplanowane, czułem, że najmniejsze detale były przedyskutowane, zagrane i sprawdzone wielokrotnie, a artyści na scenie pokazali kunszt.


Reżyser zdradził na konferencji po spektaklu, że pracuje nad kolejnym, dużym pomysłem. Zacieram ręce i czekam z niecierpliwością!
Kurzy się!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz